"Tradycja, która towarzyszy ludzkosci do dzisiaj: niecywilizowanych, (...) nalezy w cywilizowany sposób wymordowac. Niech zyje cywilizacja"


...wstaje rano --> czas na kawe.powieki sa ciezsze niz kiedykolwiek:/ pije ja duzymi lykami zamiast delektowac sie jej smakiem... kawa w ogole na mnie nie dziala...mimo wszystko nie smakuje ona jak kawa z saszetki zalewana woda ze "studni" z odrobina niezmytego piachu z kubka, ktory zgrzyta miedzy zebami od czasu do czasu...czas powrocic do cywilizacji po kilku dniach spartanskiego pobytu nad brzegiem wyimaginowanego jeziora:P Plytki brzeg przechodzacy w plaze Baltyckiego morza...dziwne to wszystko...idziesz do polowy jeziora i grunt masz ciagle pod stopami stajesz jak ten Robinson widzisz wyspe potezna na tafli wody...mnostwo drzew i trawy...zamieszkac tam bys chcial byle nie jeden, nie sam... brak lodki czy sprzetu plywackiego ogranicza mozliwosc zdobycia wyspy,ktora budzi wiele emocji w mojej glowie , gdzie podobnie jak u nas na polu namiotowym cywilizacji brak...
burza...piorun za piorunem trzaska,fale obijaja sie o brzeg.namiot chwieje sie na boki tumanami wiatru blokowany:/ akysz akysz...nic nie pomaga...mokro strasznie...polowa rzeczy kisi sie w strugach deszczu...materac --> buch! zostaje koc, spiwor i zimny grunt:/ a przeciez to dopiero 2 noc:/ damy rade mowi Bartek...wierze mu bo jest jedynym chlopakiem wsrod 3 gwiazdeczek:P powolna przeprowadzka do nich...rozdzielanie suchych od mokrego...i juz jest cieplo i sucho...choc nadal na ziemi:/ razem z deszczem niekonczace sie lzy...dol totalny psychiczny i klimatyczny...moj mozg zgral sie z pogoda.nienawidze tego:( oni tez widac to bylo po ich minach...ale nie ma czemu dziwic sie;)do tego zero makijazu,kapiel w jeziorze i butla z gazem:/cywilizacja upadla calkowicie... koniec deszczu...wychodzi sloneczko...znow czuje sie jak na Hawajach (nie przesadzajac:P)... maslo kakaowe biore w dlon i smaruje cialo od niechcenia bo slonko slabo pali:/ myje naczynia po obiadku Bartka-kucharza biwaku owego:)i tylko "uno" chwile czasem w deszczu umilalo:P a Bartek - kolega od 3 lat mi znany okazal sie calkiem inny niz go sobie w glowie ulozylam:P jednak ma to cos ... tam to zobaczylam...szczesciara z mej Martuski jest:)a ja wciaz czekam na ksiecia mego...:P





Komentarze:
31.07.2006 :: 19:17 :: 83.9.72.251

Mela

wracam na starego bloga...
10.07.2006 :: 22:02 :: 83.15.186.154

nelciaaaaa

ty mi tu pisz nowego cos, no.
05.07.2006 :: 18:02 :: 81.219.76.139

falling-down

A ja juz stracilam wiare na spotkanuie ksiecia...
Fajnie, ze Tobie sie ukladaja wakacje...:)
02.07.2006 :: 21:57 :: 83.15.186.154

nelka

bodajze sliwkowy, cos takiego. kolorek ;)
29.06.2006 :: 14:10 :: 83.9.41.182

mela

No to udany wypad, nie ma co...
Ja osobi¶cie nie przepadam za takimi smętnymi wypadami w kilka osób. Ja tam wole w wiekszym gronie, zawsze to większy ubaw ;) a tak na marginesie to w mojej "paczce", a własciwie Andrzeja, ja sie dopiero wkręcam, jestem jedyna dziewczyn±, tak dla odmiany, a co... :)
29.06.2006 :: 13:10 :: 81.190.141.142

Patka

nie wspomniałas o butelce coca-coli która wypłyneła na rejs w noc bezgwiezdn± :)

fajnie fajnie :)
27.06.2006 :: 19:24 :: 83.15.186.154

nelka

ja tez dziekuje ;*
27.06.2006 :: 18:00 :: 83.15.186.154

nelciaaaaa

nie pije wogole kawy wiec podziwiam.
uwielbiam jeziora, tego typu sprawy rzeczy zwiazane z tym spedzanie chwil i tym podobne uwielbiam soba cala, i w chwili owej to jedynie czego potrzebowalabym najbardziej, najs.
jeden rodzynek, przyjemnie.
ksieciu wez do niej przyjedz.. hm zycze ci tego ;*
Ownlog.com :: Wróć