Link :: 05.01.2005 :: 22:59
...No dawno mnie nie bylo na blogasku:( ale tak bywa...ostatnio chorowalam i nie bylo mnie w szkole...i mialam takiego lenia ze zaniedbalam sie w pisaniu....przepraszam za to
...u mnie nic ciekawego sie jak zwykle nie dzieje...ta monotonia mnie juz wykancza...codziennie to samo: sniadanie...szkola...obiad...telewizja..nauka...kilka godzinek na sen...no super:( chcialabym aby dzien byl odrobine dluzszy... chcialabym zeby juz byly ferie...chcialabym aby wrocil do mnie dawny optymizm i sposob patrzenia na swiat...chcialabym znac przyszlosc...chcialabym....wtedy moglabym spac spokojnie...
Komentuj (10)
Link :: 07.01.2005 :: 20:44
...PlaCze Bo SwiAt JesT WaRtY LeZ....NiE PoTraFie MoWiC CiCho...NiE PosLuCha NiKt JusH SzePtU...SzePtU mOiCh UsT...NiE PoTraFiE w TaKieJ CisZy UkOiC bOlu...MoJa DuSza CiAgLe KrzYcZy...
...No i czuje, ze chyba znow zacznie sie narzekanie...wiec zatkajcie uszy:D Ale ja nie moge tego dusic w sobie i musze to wyrzucic...wiec jesli ktos nie ma ochoty tego czytac to ... myk myk stad ...
"Coz to jest miłosc? Czyz to nie jest najpiekniejszy afekt ludzkiego serca! nie najzielenszy to listek rozkwitającej duszy ludzkiej! nie braterska to dłoń podana calej ludzkosci za posrednictwem kobiety? Nie pierwszy to, nie konieczny krok, zrobiony przez nieznanego swiatu mlodzienca na owej pieknej drodze, ktora go ma zaprowadzic pomiedzy ludzi, uczynic czlonkiem statecznej rodziny, osądzić na pewnym stanowisku w spoleczenstwie, namascic na ojca, na obywatela!."
Z. KACZKOWSKI
No kurde....czemu ja nigdy nie moge trafic na wlasciwa osobe w milosci ??>...Moze to dziwne ...bo w koncu jak przyjdzie czas to znajde taka osobe ktora bedzie mi pasowac...a ja bede pasowac jej....i bedzie nam razem slodko:)...no ale ja mam juz dosc czekania... ale co moge zrobic??> ...nie wiem...znow nadszedl czas ze zaczyna mi doskwierac samotnosc...dziwne to jest...czasem jest mi wlasnie dobrze z tego powodu...i nie martwie sie takimi blahostkami...a czasem ...po prostu sie nad soba uzalam:(...pamietam jak bylo z Lukaszem jak chcialam go zaprosic na polowinki i juz by ze mna poszedl ...tylko ja mam takiego pecha...no a potem se wyjechal na sudia i nawet nie zdaylismy sie spotkac...tylko w wakacje z daleka sie widzielismy:( a on mi sie strasznie podobal..i slyszalam ze podobo jest nawet fajny...ale moze mu nie pasuje...tylko wkurza mnie ze nie wyszlo nic z spotkania itd...a on nadal mnie ciagle pozdrawia przez swoja siore...bo my nie mamy ze soba kontaktu bo on przeciez jest na studiach:( szkoda ze nie spotkalam go wczesniej...moze wtedy by cos wyszlo...hmmm...nie wiem...pogmatwane to zycie...Niech mnie wiecej Lukasz nie pozdrawia bo tylko przez to wszystko wraca ...i po co?? zludne nadzieje??? ale w koncu to takie mile ze wciaz gdzies tam ma mnie w glowie i czasem o mnie pamieta i mnie pozdrowi...Jest kochany:(
Komentuj (18)
Link :: 14.01.2005 :: 21:58
Nie dam im zniszczyć mojego świata...... Nadzieja - takie nic które jest wszystkim, które utrzymuje przy życiu gdy
brak sił do walki.
Wiecie co nie wiedzialam ze chamstwo i bezczelnosc nauczycieli moze osiagnac takie granice:( ale teraz wiem....wiem ze nauczyciele sa po to by ich tepic...no sa moze wyjatki ktore sie pomija...A wszystko zaczelo sie od glupiego usprawiedliwienia ktore przyniosla moja kolezanka...Niestety nasz pierdolniety wychowawca GACIOCH nie chcial przyjmowac za nieobecnosc w jakims dniu usprawiedliwien od rodzicow ...Wiec moja kolezanka ktora byla chora dala mu usprawiedliwienie od mamy...ale on nie usprawiedliwil tego niestety...mialo byc od lekarza i koniec...a lekarz nie chcial jej wystawic usprawiedliwienia wstecz:( a ze ma sasiada weterynarza to wkurwiona poszla do niego i dal dla niej i jeszcze jednej kolezance usparwiedliwienie typu...Blondynka , tluszczyk na brzuchu,syndrom blondynki,podejrzenie o wscieklizne komputerowa typu gg!!!Gacioch nie usprawiedliwil im tego i jeszcze powiedzial ze pokzae rodzicom i wezmie na pamiatke..one w ostatecznosci sie zgodzily bo tak je prosil...ale powiedzialy zeby nie mowil o tym zadnemu nauczycielowi...i co nie powiedzial...AKURAT!!! Dzis na Dniu Patrona w szkole wystawiane byly prezentacje a do nich komentarz...Wszyscy mieli smety o Wojciechu Ketrzynskim...a my goprzedstawilysmy smiesznie jako spoko ziomala:D i co z tego wyszlo??? Klewik po zakonczeniu naszej prezentacji powiedzial cos w stylu ze nie wszystko co inne musi byc mile i ze nie ma sie co dziwic gdyz jedna z osob prezentujacych przechodzila ostatnio badania weterynaryjne! Czaicie??? zwala na cala szkole:( i to przez GACIOCHA...chcialysmy z nim o tym pogadac ale on tylko zwinal ogon i uciekl A my zostalysmy z Kasienka i zaczelysmy wyc No ale pomogla nam Żebrocha i doradzila co mamy zrobic...A rozmowa z nia calkowicie mnie uspokoila ....no ale to poczatek wojny....Kto wygrywa??? Narazie 1:O dla Gaciocha ...ale zobaczymy czy na dlugo!!!
Komentuj (20)
Link :: 20.01.2005 :: 19:23
Dla ciekawych dalszego rozwiazania sprawy Gaciocha: niestety jeszcze nic nie wiem bo mam ferie i narazie nie musze patrzec na jego krzywa gebe!!!
A u mnie trwaja ferie....ale we mnie zero entuzjazmu:( Nie mam zadnych konkretnych planow co do ferii....no moze poza tym ze musze tyle rzeczy nadrobic...bo inaczej wysiade w szkole na poczatku semestru:( Powinnam sie tez wziac za "Lalke" ale zamiast tego wole obcowac z "Alchemikiem"... I czuje sie jak ta zaba z bajki ktora nie mogla sie rozdwoic:D A dzis jakos tak przypomnialo mi sie pewne zdarzenie z dziecinstwa...mialam wtedy ochote na kielbaske pieczona z ogniska...ale byl pewien problem...byal zima...-12 stopni mrozu...wiec ja myslace dziecko postanowilam upiec kilebaske w domu... upieklam ja na gazie ....na kuchence gazowej...wiadomo ze smierdzialo...moja okadzona kielbaska zostala przeze mnie skonsumowana mimo swego dziwnego smaku i zapachu...ale dzieci jak to dzieci...ich problemy sa banalne:D
Komentuj (23)
Link :: 24.01.2005 :: 00:05
Ta monotonia mnie juz przytlacza...Ahh...dlaczego to zycie jest takie irytujace....i ja...mam czasem siebie dosc...i wiem ze inni tez maja mnie czesto po dziurki w nosie...albo denerwuja ich moje zachowania...niektorzy nawet sami mi to mowia prosto w twarz ...ale czasem sama nie rozumiem samej siebie....ostatnio...tzn. od jakiegos juz czasu mam wrazenie ze stracilam ochote do zycia...nie mowie tu o jakims samobojstwie czy czyms takim...chodzi mi o to ze nie widze zadnego sensu...rzeczywistosc mnie przerasta...czuje sie nieobecna....choc jestem....czuje....nie wiem jak to opisac...nie potrafie wszystkich swoich uczuc ubrac w slowa:( mam wrazenie ze zamknelas sie w sobie i kazdego od siebie odpycham...no moze czasem nieswiadomie...Czuje jakis smutek ktory przpelnia ma dusze...kiedy jestem sama coraz bardziej dopada mnie uczucie samotnosci...a kiedy jestem wsrod ludzi jakos jest lepiej...a moze to tylko skorupa i usmiechy na sile....trudno mi to wszystko objac i zrozumiec...na dzien dzisiejszy najchetniej zamknelabym sie w swoim pokoju i zamknela przed swiatem :( Czyzby dol???
Komentuj (22)
Link :: 28.01.2005 :: 12:33
Mialam ostatnio sen...snilo mi sie ze byly jakies szkolne wystepy...jedyna twarz ktora dobrze zapamietalam to Żebrocha a co bylo najdziwniejsze przenieslismy sie czesciowo w czasy starozytnej Grecji...to byl koniec roku...wszyscy siedzieli w auli a my chcialysmy lepiej widziec...i ja Kasia C, Malina, Mela i Patka i weszlysmy na jakies betonowe areny....i tak se stoimy a ja do nich ze sie boje ze sie zaraz zawali...A one zaczely sie ze mnie smiac ze mam stracha....nagle jakis chlopiec zaczal biegac i wyglupiac sie na tych betonowych "cudach" i one zaczely sie bujac jakby zawieszone na lancuchach...dziwne to wszystko...ja zaczelam krzyczec...cala budowla zawalila sie pod nami...runela w gruzach...pamietam tylko swoje lzy...przerazone twarze kolezanek...i to jak sie budze....dobrze ze to tylko sen....ale moze ona mial jakies znaczenie...moze cos w moim zyciu sie zawali i legnie w gruzach...tylko co??? co??? co???
*************************
Moj dol....chyba powoli mija...mam dobra kuracje tylko jest ktos kto mi wciaz uniemozliwia mi aby znow pojawil sie usmiech...Sistars...pieknie brzmi...ale tylko wtedy kiedy ma na to ochote...nie moge nie moge bez tego zyc...jestem glupia i dziecinna wiem....smiejcie sie ile chcecie...ale wasz smiech urwie sie jak hejnal;D i tak nie zmienie swoich przyzwyczajen chocbym miala miec juz z 30 lat...a wszyscy wytykali mnie palcem....bosze jakie dziecko...
***************************
Mam znow...te objawy...juz mnie to wnerwia...mam dosc...bole brzucha...sa co rano i wieczor a ja nic nie moge zrobic....moge tylko usiasc i zwijac sie z bolu...i co mi na to pomoze??? zadna "NosPa" zadne gowno nie moze mi pomoc...ciagle krew...skad ta krew??? znowu...i inne objawy...przciez nie jem juz chipsow....nie pije gazowanego....i na co mi takie poswiecenie??? co ja z tego mam....mama juz sie denerwuje i znow chyba zaczna sie glupie wizyty u chirurga...a moze oni wcale nie szukaja tam gdzie trzeba??? moze to dolny uklad pokarmowy...boshe...nie wiem co mi jest...moze powinnam dac sobie spokoj skoro nie znalezli nic procz glupich nadzerek a objawy znow daja sie we znaki...moze powinnam czekac....az cos sie stanie i wtedy juz bedzie wiadomo co mi jest...tylko zeby nie za pozno:(
Komentuj (11)